Witam, witam! Dzisiaj opowiem historię... No cóż miłosną, a co najlepsze z mojego własnego życia. Tak, tak proszę Państwa, to po tych policzkach płynęły łzy, to te słowa wyklinały imię chłopaka, który skradł moje zlodowaciałe serce i te ręce wyżywały się podczas potwornej i wulgarnej grze w szachy... Taaaa... Zapowiada się ciekawie, prawda? Zacznijmy może od początku, który sięga początku gimnazjum. Poznałyśmy wtedy, tak jak mówiłam, wiele, a nawet BARDZO wiele osób. Jednak klasa, to klasa, wiadome. Z tymi ludźmi jesteśmy najbliżej i spędzamy z nimi najwięcej czasu. Z początku jednak NIESTETY zaczęłam zadawać się z tymi niewłaściwymi osobami. Poza nimi nie zwracałam uwagi na nikogo, mimo wszystko jak wspominałam we wcześniejszym poście, chciałam być przez wszystkich lubiana. Tak też było i z nim. Chłopak... Za dużo powiedziane. To było dziecko. Niższy ode mnie o głowę Kubuś, który z twarzy przypominał dziecko, a odzywał się jedynie przy swoich kumplach. Chcia...
Z jakiegoś powodu, przybyszu, byłeś na tyle zdesperowany, by się tu znaleźć. Mamy nadzieję, że miło spędzisz czas w tej króliczej norze